Posty

Wyświetlam posty z etykietą Wychowanie

Harcerstwo a wychowanie

Obraz
Część czytelników mojego bloga wie, że jeszcze parę lat temu należałam do harcerstwa. Moje drogi z tym systemem wychowania rozeszły się już dobre dwa lat temu, choć do harcerstwa należałam jedną trzecią swojego życia. Nie powiem, że mnie to nie zmieniło, bo wywarło na mnie spory wpływ. Wracam do tego tematu z rezerwą, bo jednak może się zdarzyć, że ktoś z moich dawnych znajomych z harcerstwa to przeczyta i może uznać za afront, co nie jest w moich intencjach. Zacznę od początku. Do zuchów zapisałam się za namową koleżanki z kościelnej ławki. Wzorową zuchenką może nie byłam, sprawności zdobywałam powoli, równie powoli dorabiając się chusty i znaczka zucha. Pierwsze większe problem rozpoczęły się, gdy z zuchów przeszłam do harcerstwa. Nie jestem pewna czy właściwie mogę mówić o "przejściu", bo takiego nigdy nie miałam ( Tu wina leży niestety po stronie moich rodziców lub drużynowych, bo wiadomość podobno była przekazywana drogą mejlową. Ja nie miałam do niej dostępu, bo ...

W poszukiwaniu Boga

Obraz
Od kiedy pamiętam uważam się za katoliczkę. Tak mnie wychowano, w końcu mam dość religijnych rodziców, do kościoła chodzę, na religię chodzę. Coś w mojej wierze mnie jednak zastanawia, inaczej nie byłoby tu tego posta. Czy mój Bóg to TEN Bóg? Ten Jedyny, Biblijny? I tu szczerze powiem, że nie wiem. Chciałabym powiedzieć, że tak, ale wtedy wiara nie byłaby dla mnie żadnym problemem. A jednak. Bóg, w którego uwierzyłam jest Miłością. Biblijny Bóg jest Bogiem bardziej ludzkim niż to co wpojono mi o Nim na religii. Jest Sprawiedliwy, ale też Zazdrosny. Ma całą gamę uczyć ludzkich. W Nowym Testamencie jest powiedziane, że Bóg jest Miłością, ale to przecież dalej ten sam Bóg, prawda? Czy Bóg się zmienił? Co się stało? Nie wiem. Uwierzyłam w Boga Miłosiernego, niespecjalnie czytając Biblię. W końcu przecież religia w szkole i słuchanie Biblii w kościele wystarczy. Uwierzyłam dziecinną wiarą, bo przecież byłam jeszcze dzieckiem. I ta dziecinna wiara została mi do dzisiaj, coraz bardziej odbie...

Trzy słowa o zrozumieniu

Obraz
Post inspirowany http://matkatylkojedna.pl/czego-nauczysz-dziecko-odwracajac-jego-uwage-od-problemu/ Czego najbardziej nienawidzę w kłótniach z rodzicami? Odkładania ich na później, bo ktoś jest już zmęczony i chce iść spać. Serio. Może i odkładanie problemów na następny dzień czasem się przydaje by wszystko przemyśleć. Ale to jest rozwiązanie na problemy które tego następnego dnia mogą doczekać. Kłótnie przecież do takich nie należą. Rozwijają się spontanicznie i po jakimś czasie wygasają (szybciej gdy ich przyczyna zostanie zlikwidowana.) Co się dzieje, gdy zamiast rozwiązać palący problem, każemy mu czekać? No przecież jeszcze większa frustracja u młodego człowieka, który chętnie pogadałby o problemie ale mu nie dają. Następnego dnia już nikt nie będzie pamiętał o co była cała kłótnia, ale jej przyczyna nie zniknie. Skryje się gdzieś w zakątkach świadomości by wyjść na jaw przy jednym z następnych konfliktów. Czego potrzebuje zarówno trzylatek jak i nastolatek? Zrozumienia. By k...