Posty

Wyświetlam posty z etykietą Książki

Magia Kąsa - Czyli wbrew pozorom odpoczynek od czarnosiężników

Tą książeczkę poleciła mi koleżanka, co chwilę przytaczając co ciekawsze fragmenty i sytuacje. Kiedy dostałam ją w swoje łapki do przeczytania, okazało się, że to jest to, czego potrzebowałam. Czarnoksiężnik okazał się być na tyle męczącą książką, ze odpoczynek był wskazany. Chwyciłam więc za "Magia Kąsa" (jak odmienić ten tytuł? O.o) Ilony Andrews i zagłębiłam się w stronice pełne liter. Już od samego początku historia Kate, najemnej zabójczyni potworów i wszelakich istot magicznych o umięśnionej sylwetce i problemach finansowych, wciągnęła mnie i zafascynowała. Chociażby problemy kobiety, która w natłoku pracy nagle poznaje ułamek znaczenia określenia "życie prywatne".

Czarnoksiężnik z Archipelagu

Czyli obawiam się, że wyrastam z fantastyki. Przynajmniej tej dla młodego czytelnika. Nie jest to pierwsza książka, przez którą ciężko mi było przebrnąć przez zbyt prosty język, jakim była pisana. I poprzez prosty język nie mówię tu o lekkim stylu pisarskim, z którym możemy się spotkać również czytając książki dla starszego czytelnika, lecz... Brakowało mi kilku rzeczy, które w niniejszej recenzji postaram się zawrzeć.

Dziewczyna z sąsiedztwa

Tak, jestem molem książkowym ze zwyczajem połykania tworów literackich w całości. Albo przynajmniej w co większym fragmencie. Jednak istnieją lektury, których naraz pochłonąć się po prostu nie da. Do tego gatunku można zaliczyć "Dziewczynę z sąsiedztwa". Na wejściu, jeżeli zerkniemy na tył okładki dostajemy już pewny zestaw danych. Przewijają się hasła takie jak "horror" (To był chyba pierwszy "horror" jaki kiedykolwiek czytałam, ale dobra), "szaleństwo", "szok emocjonalny", Zastanawiałam się, jak to zostanie przedstawione. Dotychczas po horrory nie sięgałam. W dzieciństwie się ich bałam, później jeżeli czytałam "straszne" książki dla dzieci, nie uznawałam ich za horrory, a takie dla starszego czytelnika długo nie wpadały mi w ręce. Aż do ostatniej wigilii klasowej. Z opisu jednak zrozumiałam, że będzie to kryminał. (Trochę dziwne skoro jak byk pisało, że "HORROR") Trochę się przeliczyłam pod tym względem, ale narz...

Recenzje!

Także kumulacja recenzji! (Znaczy 2) Przepraszam, że tak długo to trwało, ale nijak nie mogłam się zmusić do napisania czegokolwiek konstruktywnego... Mam nadzieję, że recenzja (podwójna, ale w sumie jedna) nie będzie jednak jakoś specjalnie odbiegać od zwyczajowych standardów. Przeczytałam 2 książki Martyny Wojciechowskiej z Miniserii "Kobieta na Krańcu Świata" "Wietnam" "Tanzania" Podróżniczka specjalizuje się głównie w rozmowach z kobietami, stąd serie książek i filmów, w których spotyka się z przedstawicielkami płci pięknej z przeróżnych krajów świata i przedstawia ich historię. Postaci są barwne, opis ich realiów również, pomimo, że książki są krótkie jak... No, bardzo krótkie, a akcji właściwej w nich jeszcze mniej bo pół cieniuteńkiej książeczki to taki przewodnik o danym kraju (Czyli coś co w większości książek podróżniczych znajduje się na końcu i zajmuje jakieś dwie do czterech stron.). Sama książka jest pisana wielkimi jak dla dzieciaków u...

A co jeżeli Hades istnieje naprawdę?

Pierwsze, co zapewne przyjdzie Wam na myśl, gdy rzucę hasło "Mitologia Grecka rzeczywistością" w odniesieniu do książek będzie zapewne popularna i lubiana przez chyba wszystkich, którzy po nią sięgnęli (nie znam osób, które wypowiadały się o niej krytycznie) seria Ricka Riordana "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy", a może również i jej kontynuacja "Olimpijscy Herosi". Jednak to nie o obozach dla boskich bękartów będzie ta recenzja, bowiem jest jeszcze inna seria poświęcona greckiej mitologii, która zdecydowanie jest warta uwagi.

Córka Czarownic

Obraz
Witajcie! Zacznę pieśnią Jacka Kaczmarskiego "Mury", która równocześnie będzie przypomnieniem tematu z kilku poprzednich postów, a mianowicie patriotyzmu, równocześnie wprowadzając w klimat wspomnianej w temacie "Córki Czarownic". Miało być fantasy. Będzie. Będzie i magia, i czary, i czarownice. Jednak fabuła tej książki skupia się na czym innym. "Córka Czarownic" to opowieść o dorastaniu i poznawaniu samego siebie. Już od dawna chciałam ją zrecenzować, bo to naprawdę książka warta uwagi (choć czytałam ją jako lekturę jeszcze w podstawówce), ale jakoś nie mogłam się za to zabrać. Teraz macie okazję poznać trochę to dzieło zmarłej przed dziesięciu, właściwie jedenastu laty Doroty Terakowskiej. Na samym początku poznajemy dziecko. Dziecko płci żeńskiej, żeby nie było. Owo dziecko mieszka ze starszą kobietą, która się nim opiekuje, troszczy się o nie i ogółem stara się, by owemu dziecku niczego specjalnie nie brakowało w tych trudnych czasach. Problem...