Posty

Wyświetlam posty z etykietą Filmy

Geneza Planety Małp czyli gdzie się podziały prawa zwierząt?

Obraz
Bo testy leków na zwierzętach są złe! Przynajmniej tak by powiedziała część dzisiejszych ekologów czy innych ludzi trudniących się ochroną zwierzątek. No, bo wydawało się, że świat w którym toczy się akcja Genezy Planety Małp jest cywilizowany, prawda? I zaraz wskoczy w kadr jakaś demonstracja ekologów z jeszcze większą grupą znudzonych siedzeniem w biurze ludzi z wielkimi banerami w stylu "Mordercy zwierząt!", "Nie testować leków na małpach!", etc. Ale nie. Wbrew przypuszczeniom nic takiego się nie stało. Aż dziwne. W sumie Geneza została stworzona chyba właśnie dla fanów małpek (bo kogóż by innego niby?), bo głównym bohaterem zostaje Cezar (Andy Serkis). Szympans, którego matkę zabito, gdy stała się agresywna po podaniu testowanego medykamentu. Maleńkie szympansiątko ma poruszyć serce widza i sprawić, że jeszcze bardziej poczujemy, jacy ci ludzie są źli, etc. Cezarem od tego czasu zajmie się Will Rodman (James Franco), biorąc go do swego domu i traktując ja...

Ekspres Polarny

Obraz
Cezar musi troszku poczekać... Na obejrzenie tego filmu zamierzałam się już kilka lat (nawet nie pamiętam) i jakoś dotychczas nie miałam okazji go skończyć. A szkoda, bo film bardzo mi się podobał. Podczas ostatniej przerwy świątecznej jednak nadrobiłam straty. Tak jak się spodziewałam, oglądanie tego filmu, pomimo iż jest to bajka dla dzieci, sprawiło mi dużą przyjemność. Świetna animacja, i bardzo realistycznie stworzony wygląd postaci. Tego realizmu w dzisiejszych filmach animowanych można szukać na próżno. Poznajmy historię chłopca, którego wiara w świętego Mikołaja niknie, co zresztą jest procesem dość naturalnym, jako, że kiedyś musi przyjść czas, że coś z tymi prezentami zaczyna nie grać. Ów chłopiec właśnie, jak i różne inne dzieci dostaje bilet na podróż Ekspresem Polarnym. Ekspres Polarny w reżyserii Roberta Zemeckisa miał swoją premierę w Polsce 3 grudnia 2004 roku. Od tego czasu możemy go oglądać w telewizji. Pamiętam, że sama, jako totalny dzieciak, po obejrzeniu t...

Grobowiec Świetlików

Obraz
Jeżeli ktoś mi powie, że "chińskie bajki" są złe bo tak, to nie wiem co zrobię... Jednak na podstawie Grobowca Świetlików można powiedzieć, że anime wcale nie muszą być czymś odrealnionym, czy niefajnym z tyko z powodu gatunku, do którego należą. Poznajemy historię rodzeństwa, które traci matkę podczas bombardowania wioski i od tego czasu musi radzić sobie same. Seita wraz z dwuletnią siostrą Setsuko pomimo wojny szukają szczęśliwego dzieciństwa. Całą sztuką jest wyobraźnia, a wszystko będzie wyglądało jak dawniej. Postaci przedstawione są bardzo realistycznie, z lekkim humorem, często z uwzględnieniem głupich dziecięcych pomysłów, jak również i głupiej dumy (patrz: Seita). Pomaga to we wczuciu się w realia, a także w wielką chęć dzieciaków do dążenia ku samodzielności, co czasem nieporadnie pokazują na każdym kroku. Isao Takahata kreuje przed widzem świat, w którym pomimo trudów wojny można odnaleźć szczęście, ale też widzimy jak ono powoli znika gdy nadchodzi czas g...

Hobbit: Bitwa Pięciu Armii

Obraz
Tak więc, jak mówiłam, oto moje wrażenia z trzeciej, ostatniej części Hobbita. Więc dochodzimy w końcu do momentu, że książka się kończy, a my mamy dopiero kwadrans filmu. Ojej. To rozwleczmy końcówkę na dwie godziny, będzie fajnie. To tyle skrótu. Naprawdę. Widoczki były piękne. Fajne górki, fajne łączki i tak dalej. Fajnie się patrzyło na tą nieskończoną ilość efektów specjalnych. Na nieśmiertelną rodzinkę i całą resztę kompanii. Efekty naprawdę przecudowne, ale w połowie filmu miałam już po nich odruchy wymiotne. Zero czegoś, co chociaż trochę by przypominało realizm. Gra aktorska... Hmmm... No, ciężko powiedzieć... Dlaczego...? Bo stosunek gry aktorskiej do ujęć nawalanki mieczami bądź innym orężem wynosił mniej więcej pół na pół. To znaczy słabo. Bo w sumie sądziłam, że ta nawalanka to jednak ciekawsza będzie. Ale ileż można wytrzymać, jeżeli tylko się ją ogląda? No ile? Urzekło mnie parę scen w których nasi bohaterowie łamią odwieczne prawa fizyki. W jednej z nich poja...

Miasto 44

Obraz
I w końcu macie swoją wyczekiwaną recenzję :D <Tum tum tum tum!> Spoiler time! Zwolnione tempo. Widać filiżankę przemierzającą kuchnię.  Potem akcja wraca do właściwej prędkości, Stefan (Józef Pawłowski) uchyla się przed naczyniem, a to roztrzaskuje się o ścianę. Widzimy rozhisteryzowaną matkę Stefana, wściekłą na syna za to, że idzie w ślady ojca. Widzimy jej wściekłość, ból, rozpacz. Dokładnie odwzorowane emocje. Razem z nią wyczuwamy niebezpieczeństwo.  Chcemy uchronić to, co jest dla nas ważne, ale owo „coś” wymyka nam się z rąk. W jej wypadku był to syn, który dołączył do Powstańczych Sił Zbrojnych i w ten sposób postawił swoją przyszłość przed wielkim znakiem zapytania. Taki właśnie jest Stefan. Główny bohater Miasta 44. Chce walczyć o swój kraj, o wolność, pomimo zamartwiającej się o niego matki i małego braciszka. Przynajmniej taki jest do momentu, w którym zaczyna się prawdziwa walka. Nic zresztą dziwnego. Prawdziwe niebezpieczeństwo zmienia każd...

Dzisiaj (*Wczoraj) byłam w kinie. Było bardzo fajnie.

Obraz
Tą notkę miałam wstawić wczoraj, ale jak pisałam w komentarzach, wynikły pewne komplikacje i tak oto jest dzisiaj. I tu pojawia się ein Problem... Polegający w sumie na tym, że właściwa recenzja i przemyślenia pojawią się za tydzień, zapewne 12, gdyż na notkę o "Mieście" został wyznaczony konkurs. W ramach zadość uczynienia z góry informuję, że całość ma mieć około 1 str A4, więc trochę sobie poczytacie ;) Ogółem wrażenia pozytywne (u mnie przynajmniej). Dużo akcji, krwi i tak dalej. Na tyle dużo, że aż przebolałam to, że film był romansidłem. I to w dodatku romansidłem, w którym dwóch głównych bohaterów przez pół filmu zachowuje się jak zombie... To znaczy mówi tylko wtedy, kiedy musi, patrzy się na widza tym swoim tępym/przerażonym/owładniętym furią wzrokiem i ogólnie nie zachowuje się jak człowiek w pełni władz umysłowych... Aż mi się przypomina jedna z moich postaci... Zostawiając na boku bohaterów zombie, pierwsza połowa filmu, jeszcze przed właściwą akcją, była c...

Biegnij, chłopcze, biegnij

Obraz
Miało być o książkach, a pierwsza będzie recenzja filmu. No cóż. Zacznę od tego, że film oglądaliśmy w średnio komfortowych warunkach, a mianowicie w klasie. Myślę jednak, że nie umniejszyło to zbytnio jego walorów. Ogółem film oceniam jako bardzo dobry (Pomimo, że osobiście nie przepadam za filmami o tematyce wojennej :/ ). Skoro już mam pisać klasykiem ze szkolnej ławki, to niech już będzie to dobrze wszystkim znane "Od ogółu do szczegółu". Na pierwszy ogień pójdzie sceneria, w której wręcz się zakochałam. Przeplatające się pory roku, pola, lasy, wioski... Piękne. Muzyki nie ocenię, bo zwyczajnie się nie znam. (Tak, Kage. To apo Twojego komentarza ;)) Scenariusz, jako, że na podstawie prawdziwej historii Yorama Friedmana, to specjalnie się czepiać nie będę, chociaż sposób przedstawienia historii, pomimo akcji, która mniej więcej w połowie filmu zaczyna nabierać tempa, powoli robi się zbyt przewidywalny, co niestety działa trochę na niekorzyść. Trzeba jednak przyzn...